Zawsze na czas

Zawsze pragnęliśmy zostać ambasadorami marki motoryzacyjnej. Mieć lepiej niż dziennikarze, którzy dostają samochody do testów i lepiej niż kierowcy Formuły 1, którzy samochody dostają do czego tylko chcą. Nawet zniszczenia. Tylko – okazuje się – że pragnienia nasze nie interesują nikogo. Za to nas interesują pragnienia Państwa. Z realizacją ich chcemy być zawsze na czas.

Zawsze na czas

A pragniecie ostatnio zapytać jak radzimy sobie z czasem wobec otaczającego nas pośpiechu i świateł wielkiego miasta. W jaki sposób jesteśmy zawsze na czas.

Otóż Piotr zakupił (bo nie dali) samochód marki niemieckiej, który ma dużo koni i dużo kilometrów może osiągnąć na liczniku. W mieście to nieistotne, ale tego mu akurat w salonie nie powiedzieli.

Ja natomiast ośmielam się żyć inaczej.

L1090244

Dlaczego? Bo mogę. Bo jadę do swojej pracy. Ale swojej znaczy, że mojej czyli takiej, w której nikt nie zwróci uwagi na ubłocone spodnie. Nawet jak zwróci to nie zapyta szefa o powód. Szefa czyli mnie.

Bez spóźnień

Poza tym jadąc do swojej pracy szanuję swój czas dużo bardziej niż inni. W końcu sam sobie za niego płacę i płacić muszę też innym. Nie stać mnie na spóźnienie. W dwójnasób. A jeśli spotkanie mam z dwoma osobami to nawet w trójnasób. Boję się myśleć co będzie jak spóźnię się na zebranie całej firmy. Więc się nie spóźniam.

L1090254

Zatem gdy inni wybierają środki spalinowe jak wybieram rower. Zawsze. Zwłaszcza gdy w listopadzie zdarza się jeden jedyny słoneczny dzień. Zdarzył się dzisiaj.

Wełniana klasyka vs nowoczesna technologia

Jako właściciel firmy odzieżowej czyli takiej bardziej fashion nie ubieram odzieży ochronnej. Wolę wspomniane błoto niźli oddychający polar. Taki już jestem, że nie potrafię oddzielić się od swojego wizerunku. A ten jest dość wysokiej klasy.

Klasę buduję wełną. To na pewno wbrew trendom współczesnej odzieży oddychającej. Ale w sumie ile ten trend istnieje? Kilka lat…? A wełna istnieje sami wiecie ile. Więcej.

I tak na głowie czapka wełniana typu rybaczka. Nie zmyli nikogo – wiem – ale mogę zawsze poudawać zwłaszcza, że poniżej czapki mam wełniany sweter typu marynarz z filmów.

L1090249

Do tego wszystkiego czego w dodatku nie opisałem czyli wełnianych spodni i skórzanych butów ze zwykłej półki mam zegarek męski produkcji szwajcarskiej. W sumie naprawdę dzięki niemu jestem na czas. Rower to jedynie pretekst do zwiedzenia alejek i parków, ale to zegarek od wielu lat pozwala mi orientować się w meandrach spotkań  i spraw.

Tudor Heritage Black Bay Dark

Dwa lata temu zakochałem się w marce TUDOR, a konkretnie w ich nowym modelu Black Bay Heritage, który zresztą opisywałem w artykule pod tytułem „Mój zegarek dobrych marek” . Teraz okazuje się, że marka TUDOR zakochała się we mnie. A nawet w nas.

Zatem zamiast ambasadorować firmie motoryzacyjnej – o czym marzył Piotr – nosimy na nadgarstkach małą ambasadę Szwajcarii. No może nie ambasadę, ale konsulat już tak.

L1090252

Mój nadgarstek dźwiga model Heritage Black Bay Dark, który jest reminiscencją klasycznych nurkowych zegarków z lat 50-tych ale dodatkowo jest wykończony satynowym matem w kolorze czarnym wykorzystując powłokę PVD, cokolwiek ten skrót znaczy. Ważne, że wygląda tak jak wygląda czyli na milion dolarów, a to dużo więcej niż kosztuje taki zegarek. Zatem warto mieć coś takiego. Co polecam bardzo.

L1100765

 


zdjęcia: Bartosz Deja

zegarek: Tudor Heritage Black Bay Dark (dziękujemy WKRUK) www.wkruk.pl

rowerPolka Bikes

czapka: Fred Perry

sweterSunspel

spodnie: Bielenia

buty: Reebok Classic Club-C

 

Dodaj komentarz

  • Jak zwykle tekst klasa sama w sobie ,rower zawsze się obroni , a to co pobłyskuje na ręku Pana Michała, może wywołać westchnienie zachwytu dla prawdziwych znawców tematu .Cóż podobno „YOU CANNOT ALWAYS GET WHAT YOU WANT ” no właśnie podobno ,dlatego wierzę ,że Panów a szczególnie Piotra marzenia się spełnią i kiedyś dostanie do testów nowiutkie Lamborghini ,lub coś innego co sobie życzy testować . Pozdrawiam 😉