Mój zegarek dobrych marek

W zeszłym miesiącu Piotr opisał przedmiot, bez którego dorosły mężczyzna nie powinien opuszczać domu. Ten przedmiot to zegarek. Według Piotra taki zegarek powinien mieć nazwę co najmniej Tag Heuer.
Zgadzam się z nim tym bardziej, że miałem zegarek o takiej nazwie. I nosiłem go kilkanaście lat. Jednak teraz jako Rejent – połowa duetu Rejent & Kędzierski – muszę mieć materiał na bloga. Nadszedł zatem czas na drugi poważny zegarek w życiu. Tudor.

Najpierw myślałem o szacownej marce Rolex,

lecz to zegarki dla zamożnych finansistów lub dyrektorów kreatywnych, którzy chcą wyglądać jak finansiści. Nawet mógłbym wyglądać jak dyrektor udający bankiera, niestety okazuje się, że cena Roleksa nie jest udawana i naprawdę jest tak wysoka jak myślicie. Rolex to brzmi dobrze, ale kiedyś zabrzmi lepiej. I przystępniej.

Ponieważ nie pasjonuję się nurkowaniem to właśnie zegarek pochodzący od producenta, który był pionierem sportowych zegarków o właściwościach profesjonalnie wodoszczelnych, przykuł moją uwagę. Wszystko na zasadzie kontrastu. Jak w życiu, tak na przegubie dłoni.

tudor_black_bay_heritage_2Tudor Heritage Black Bay

ma – według materiałów reklamowych  firmy – geny zaprezentowanego już w 1954 modelu Submariner.
Mi podoba się w nim klasyczna bezpretensjonalność oraz – poprzez zespolenie w jednej obudowie elementów z kilku innych zegarków produkowanych przez Tudora w drugim półwieczu ubiegłego wieku – styl vintage podkreślony na przykład przez matową tarczę oraz zbyt dużą jak na ten rozmiar koperty, zakręcaną koronkę.

Takie detale jak klasyczne wskazówki Tudora o kształcie snowflake albo wypukłe szafirowe szkiełko też są wspaniałe, ale dowiedziałem się o nich dopiero czytając test owego modelu na blogu dla wielbicieli zegarków. Są takie blogi i są takie detale, który szanujący się hobbysta czasomierzy wiedzieć powiniem. Ja nim nie jestem, ale już widzę, że wypada takim zostać. Ten czas zapewne nadejdzie po pierwszym zakupionym Roleksie czyli – wierząc Kędzierskiemu – już po roku pracy nad naszym medialnym imperium opartym na niniejszym www.rejentkedzierski.pl

tudor_black_bay_heritage_1

Teraz jednak dumny jestem z mierzenia czasu Tudorem. Pomimo swojej nazwy nie jest to marka należąca do brytyjskiej rodziny królewskiej. To wręcz dobrze. To nawet wyśmienicie. Jedynym, lepszym od samej królowej, właścicielem tej marki mógłby być właśnie Rolex. I jest.

Ale zegarka nie kupuje się po to aby myśleć, kto jest właścicielem marki. Zegarek kupuje się aby sprawdzać na nim czas. Teraz przez inwazji aplikacji social-mediowych czas jest szczególnie cenny, bo przekłada się na oglądalność. A na tę liczę bardzo. W końcu za rok kupuję kolejny zegarek.

zdjęcia: Grzegorz Broniatowski http://grzebro.com/

Rejent

zegarek: Tudor Heritage Black Bay https://www.tudorwatch.com/

Dodaj komentarz