Liczę godziny, nie lata

„Nie liczę godzin i lat – To życie mija, nie ja.

Bliżej gwiazd, bliżej dna – Jestem wciąż taki sam,

Wciąż ten sam.” – Andrzej Rybiński, 1981

(tekst: Marek Dagnan, muzyka: Pan Andrzej)

Ja widać, Panu Andrzejowi nie zależało na odmierzaniu czasu. Stracony czas doskwierał Proustowi, a do dziś nie wiadomo czy do Tadeusza Woźniaka przybył „Zegarmistrz światła purpurowy” i zabełtał mu błękit w głowie. Nic mi również nie wiadomo o tym czy Pan Tadeusz jest już jasny i gotowy, ani czy słyszał o marce Tag Heuer.

Młodszym czytelnikom chciałbym uświadomić, że w pewnym momencie w życiu mężczyzny następuje nieoczekiwany zwrot. Zaczyny o czas dbać i go szanować. Staje się on dla nas – mężczyzn bardzo ważnym. Niektóre czynności zabierają nam o wiele więcej czasu, a  z kolei długość pewnych staje się zaskakująco krótka. Mężczyzna potrzebuję zbilansowania. Żeby ogarnąć pędzące niczym TGV życie, potrzebny jest dobrej jakości czasomierz. 

W tej zabawie jednak precyzyjne odmierzanie „godzin i lat” nie jest najważniejsze. Zegarek to coś więcej. To forma podkreślenia statusu. To gadżet, który niewiarygodnie podnosi pewność siebie. Zegarek, podobnie jak samochód pokazuje czy właściciel ma tylko pieniądze czy też pieniądze i fantazje. Oraz klasę.

licze_godziny_tagheuer_1

Tag Heuer to firma której początki sięgają XIX wieku. Dużo zawirowań i przejęć. Skupmy się zatem tylko na historii linii modelowej Carrery. W 1958 roku Heuer – jeszcze bez Tag w nazwie – otworzył swoje przedstawicielstwo w USA. Szefem został Jack W. Heuer potomek Edouarda Heuera – założyciela marki. Młody Jacek zafascynowany sportami motorowymi (Heuer był oficjalnym czasomierzem wielu wyścigow) po rozmowach z wieloma kierowcami postanowił stworzyć nową linię zegarków. Carrera Panamericana to jeden z bardziej wymagających wyścigów w latach 50. Wyścig zainspirował do nazwania swojego produktu również panów z Porsche. I to dwukrotnie. Najpierw Carrera, a kilkadziesiąt lat później Panamera. Ale o Porsche napiszę, mam nadzieję, kiedyś. Na razie nie mam, nie planuję, a jakoś ze Stuttgartu nie dzwonią.

 TAG Heuer Carrera Calibre 16 Day-Date.

Nie będziemy pisać o technicznych walorach zegarka. Jeżeli się tym interesujecie proponuję specjalistyczne blogi na ich temat. Piszą dużo lepiej o szczegółach niż ja.

licze_godziny_tagheuer_2

Dlaczego ten zegarek?

Jest po prostu ładny. Ma super historię, bo Heuera na ręku nosili wielcy jak Arton Senna czy legendarny Steve McQueen (bardziej kojarzony, co prawda, z modelem Monaco). Jest to wspaniały gadżet, który – tak jak wspomniałem na wstępie – czasem wbrew logice poprawia samopoczucie. Nie oznacza to, że garbaty stanie się prosty, a rudy brunetem. Dla rudych nie ma ratunku. Muszą wyglądać jak Steve McQueen albo przynajmniej nosić na ręku coś tak fajnego jak ja. Mój ukochany jedyny TAG Heuer Carrera.  

zdjęcia: Grzegorz Broniatowski http://grzebro.com/

Kędzierski

zegarek: TAG HEUER CARRERA CALIBRE 16 DAY-DATE http://tagheuer.com.pl/

Dodaj komentarz