Kuchnia pełna niespodzianek

Witamy Państwa w naszym programie. Zanim zaczniemy proszę Państwa o włączenie odpowiedniej dla tej okazji mu…Tak. Muzyki!

Wiecie dobrze, że nasz blog polega na znajomościach. Jesteśmy takim samym kolesiostwem jak ekipa z Wiejskiej. Po pierwsze chcę zjeść, po drugie lubię, po trzecie chcę się czegoś nauczyć. Siedziałem tak w kawalerce, którą na potrzeby tego tekstu będę nazywał Nowogrodzką. Przeglądałem listę moich znajomych restauratorów, co by ich do tego postu wykorzystać. Suski nie, Morawiecki nie, Antoni…hmmm…Kuszące, ale nie. JEST. Połączenie charyzmy Błaszczaka, brawury Waszczykowskiego i młodości Misiewicza. Kumpel druh. Mamy na siebie wzajemnie haki. Dzwonimy do Gratkowskiego.

Kolegę Bronisława poznałem kiedy prowadził Stółdzielnię na Mokotowie. Po kilku latach przerwy od gastronomii wrócił i gdzieś na końcu świata otworzył swoją autorską knajpę Figlia di Papa.

_D8A0986-2

Deal z Brudzińskim, przepraszam, Gratkowskim był taki…Dajesz mi składniki. Czasem podpowiadasz. Chcę udowodnić Polsce, że umiem poruszać się w kuchni i ugotować coś więcej niż ogórkową. Jako, że jestem świetny PR’owo załatwiłem sobie osobę bliską (Michał), żeby jadła i jakby co pięknie uśmiechała się do zdjęć, odpierając ataki kłamców lustracyjnych na temat moich potraw. Resortowe dziecko wkracza do kuchni.

Nie było specjalnie pomysłu na kolejność potraw. Przystawka, pizza obowiązkowo i jakieś kluchy. Wchodzę do chłodni, a tam…

_D8A0242

W końcu mamy jakiś wątek mafijny, bo zdecydowanie w kuchni Gratkowskiego, klimatem, było mi bliżej do „Chłopców z Ferajny”, niż tych z Nowogrodzkiej.

Rozdział I.

Przystawka. Rybki. Mogą być szprotki. Osuszamy, obtaczamy w mące i za wszystkie morskie grzechy wrzucamy je do głębokiego oleju.

_D8A0236

Po chwili ,kiedy są już złotego koloru, wyjmujemy je. Odsączamy z tłuszczu. Solimy. Obsypujemy pietruszką. Na koniec wyciskamy cytrynę.

_D8A0271

Pstryk i światło. Czas na pizzę.

Rozdział II.

Nie będę kłamał. Nie ugniatałem ciasta sam. Są od tego maszyny i mam od tego ludzi. Najważniejsza jest mąka. Bronisław kupuję taką z Włoch za milion złotych za kilogram.

_D8A0379

„Potrawy z mąki dostarczają potrzebnych organizmowi węglowodanów.” – Piotr Kędzierski

_D8A0296

„Antica Pizzeria Port’Alba w Neapolu uważana jest za pierwszą pizzerię na świecie. Działa od 1830 roku.”

Potrzebujemy włoskich pomidorów…

_D8A0595

…którym robimy krzywdę i robimy z nich sos

_D8A0313

Pomiędzy Salerno, a Neapolem leży miejscowość San Marzano. Tam hoduję się te wybitne w smaku pomidory. Żyzne tereny wulkaniczne robią swoje.

_D8A0323

Do tego mozarella. Wszystkie te produkty mają mieć w paszporcie w rubryce „miejsce urodzenia” wpisany włoski region Kampania. Inaczej nie będziemy mieli do czynienia z prawdziwą pizzą neapolitańską.

_D8A0344

Nie wiem czy młodsi czytelnicy wiedzą, ale kiedyś nie było pizzy. Pierwszą zjadłem dopiero w latach 90’tych. Pierwsza pizzeria została otwarta w Warszawie w 1991 roku. Na ulicy Barskiej. Działa do dziś. Ja swój debiut zaliczyłem na ulicy Żurawiej w Da Elio. Dla fanów nostalgii przywołam takie nazwy jak UFO czy Bambola.
_D8A0352
Potem do pieca w temperaturze ponad 300’C.
_D8A0411
„Prawidłowa ciepłota ciała psa wynosi między 37,5° C a 39°C.”
Rozdział III.
_D8A0590
Carbonara. Co my tu mamy? Pasta, jajka, pieprz, trochę masła, parmezan i guanciale czyli wieprzowy policzek. Jest kilka wariantów, bo można dodać pancettę zamiast podgardla albo ząbek czosnku.
_D8A0589
Przedstawiam Państwu…Lady Pancetta.
_D8A0457
Ale my wykorzystaliśmy guanciale…
_D8A0474
_D8A0565
Pytacie się kim jest ten facet obok. To kolega Paolo, który z Bronisławem współpracuje. Paolo jest w połowie Włochem i pracował w legendarnym Porto Massimo na Saskiej. Specjalność: owoce morza.
_D8A0504
Pasta? Może być spaghetti, fettuccine, rigatoni, linguine albo bucatini. Koniecznie al dente.
_D8A0527
Żółtko + parmezan + sprawna ręka
_D8A0631
+ listek bazylii + przyjaciel
_D8A0662
+ widelec
_D8A0686
„Everything you see I owe to spaghetti” Sophia Loren
AUGUST 1965, SOUTH WALES, SOPHIA LOREN
Panie Michale! Smakuje?
_D8A0669
Pisałem, że stojąc za tą kuchnią czułem się jak w filmach Scorsese…
„Chcemy być tacy, jak chłopcy z ferajny. Zajebisty film, fajny” – Kazik „O Kuchwa”
_D8A0745
Od lewej: Joe Pesci, Robert de Niro, Ray Liotta
Wiemy, że w Warszawie jest co najmniej kilkanaście fajnych włoskich knajp, ale Bronkowi  i Paolo możemy jak Leo Beenhakker Tomaszowi Zahorskiemu powiedzieć „international level”.
miejsce: Figlia di Pappa, ul. Branickiego 21
zdjęcia: Krystian Łupiński 
bluza: Comme des Garçons Play
spodnie: Off White
buty: Yeezy

Dodaj komentarz

  • Multo bene , aż mi Piotrze ochoty narobiłeś na taką kuchnię , lubię kuchnię włoską i improwizacje na temat owej kuchni , a ” Chłopcy z Ferajny” to jeden z moich ulubionych filmów do którego często wracam i zawsze oglądam z przyjemnością , poza tym jak zwykle wspaniały tekst , za który dziękuję , czyta się go z przyjemnością pozdrów proszę Pana de Niro , najwspanialszego aktora ever .