Japonia u moich stóp

Moje ulubione buty to te, których posiadam już drugą parę, bo pierwszej wstydziłem się nosić. Japońska firma VISVIM wymaga od swoich klientów estetycznej dojrzałości.

Poniedziałek. Późny wieczór.

Za chwilę obejrzę kolejne odcinki mojego ulubionego serialu. Co tam „Stranger Things„, „Narcos” czy inne amerykańskie wynalazki. Nie!
Moja pasja to „Ballada o Januszku„!
Gienia Smoliwąs i jej bezgraniczna miłość do syna…

Januszek kradnie pieniądze, kłamie, zatrzaskuje matkę w wersalce, a ona nic. Ona kocha.
W moim życiu podział ról jest prosty. Ja jestem jak pani Smoliwąsowa, a producenci butów są jak ten podły Januszek. Drwią ze mnie. Igrają. Obrażam się, ale zawsze wracam, dając szansę łobuzowi.
Tak jest u mnie z Visvim. Historia marki jakich wiele. Facet zdobywa szlify w korporacji (Burton) po czym rzuca wszystko i wyjeżdża w Bieszczady. Tfu… na Alaskę. Hiroki Nakamura tak właśnie zrobił. Wyjechał. Zafascynowany westernem, historiami z Winnetou w roli głównej, stworzył patchworkowe królestwo mody. Zaczął od butów.

20160921_rk_0158

Teraz Visvim jest brandem, który oferuje również ciuchy oraz akcesoria i jeżeli na karnawał chcecie się przebrać za Pocahontas to one mogą się bardzo przydać. Jak to zwykle bywa, z fajnymi markami, Visvim jest marką drogą. Jeżeli nie chcecie się denerwować to radzę nie przeliczać tysięcy jenów, podanych na ich oficjalnej stronie internetowej, na polskie złote. Po pierwsze nie wysyłają do Polski. Po drugie możecie zacząć wątpić w moje racjonalne podejście do domowych wydatków. Jeżeli jednak uprawiacie czynny masochizm możecie dostać je w Berlinie czy online w Dover Street Market.

20160921_rk_0169

Model FTB. Powstał w 2001 roku. Ciekawa historia łączy się z literami, którymi jest sygnowany. Wszystko zaczęło się od okładki zapomnianego zespołu Fun Boy Tree, którą pokazał Panu Nakamurze Hiroshi Fujiwara. To postać jeszcze większego formatu mająca wielki wpływ na japoński, ba światowy streetwear. Producent muzyczny, projektant, który określany jest mianem ojca chrzestnego Ura Harajuku. W bocznych uliczkach dzielnicy powstało wiele kultowych dziś marek, a Fujiwara maczał w tym wszystkim paluchy. Terry Hall, wokalista zespołu, na okładce miał charakterystyczne mokasyny. Nakamura postanowił połączyć mokasyny, halucynacje po fajce pokoju i nowoczesną technologię, która była wykorzystywana przy produkcji butów sportowych. Do tego dorzucił jeszcze skórę jelenia wapiti, którą do produkcji swoich mokasynów wykorzystywali rdzenni mieszkańcy US&A.

20160921_rk_01501
To mój drugi model FTB. Łączy się to z tym, że do tych butów trudno się przyzwyczaić. Pierwsze kupiłem online. Była to kolaboracja Visvim z Dover Street Market. Były beżowe w wielkie, charakterystyczne dla DSM czarne kropki. Po kilku próbach zrezygnowany sprzedałem je koledze Piotrowi B, który je do tej pory dumnie nosi.

Ale syndrom sztokholmski dał o sobie znać w tegorocznym sezonie letnim i podczas wizyty w Berlinie nabyłem parę, którą dzisiaj prezentuję.
Tyle o butach…

Niektórzy zapytają się po co o tym wszystkim piszę. Czasami za niektórymi przedmiotami obecnymi w naszym życiu stoją fajne historie i warto sobie uzmysłowić, że oprócz buta kupujemy kawał modowej historii.

20160921_rk_0189

Na zdjęciu możecie również zobaczyć klasyczną bluzę z kapturem CDG Play oraz spodnie DSQUARED. Już widzę jak jeży Wam się włos na głowię, ale z mojej niezrozumiałej miłości do modelu COOL GUY kiedyś się jeszcze wytłumaczę.

zdjęcia: Grzegorz Broniatowski http://grzebro.com/

Kędzierski nosi

buty: VISVIM FTB visvim.tv  firmamentberlin.com
bluza: CDG PLAY www.doverstreetmarket.com
spodnie: DSQUARED www.vitkac.com  dsquared2.com
film: „BALLADA O JANUSZKU” kinopolska.pl

 

Dodaj komentarz