Big in Japan vol. 1

Here’s my comeback on the road again
Things will happen while they can
I will wait here for my man tonight
It’s easy when you’re big in Japan

To wielki atut, że jest nas dwóch i jesteśmy totalnie różni. Uwierzcie mi, że w tym TOTALNIE nie ma grama przesady. Może dlatego się tak Panem Michałem lubimy.

W poprzednim odcinku zacząłem do Niego, więc teraz sytuację odwrócimy.

O okularach mówiłem już w poprzednim wpisie. Chciałbym mieć co i rusz inne, ale jest to dość droga inwestycja.
Mykita / Maison Margiela. Mocna rzecz.
„MYKITA’s DNA so perfectly aligns with the Maison’s philosophy.”
Trudno się z tym co powiedział Pan Margiela nie zgodzić i trudno napisać coś mądrzej.
Koszulka. Kolor biały. Wprost ze Szwecji. Acne Studios. Nie chodzi tu o kontrowersje dermatologiczne. Ambition to Create Novel Expression… to skrót. Twórcy marki byli zajarani grafiką, designem, filmem. Stworzyli kolektyw artystyczny. Jonny Johansson, jeden z ojców brandu, w 1997 roku wyprodukował 100 par jeansów i rozdał je swoim znajomym. Zachęcony odzewem znajomych zaczął je po prostu szyć i sprzedawać. Kiedy o Acne napisał Vogue i Wallpaper, zachęceni sukcesem rozszerzyli asortyment na pozostałe części garderoby. Acne Studios stało się oddzielną firmą, która przestała być tylko hobby i zapewne teraz zapewnia im większy dochód niż pozostałe inicjatywy spod znaku Acne jak studio graficzne czy agencja reklamowa. Acme ma również swój magazyn, ale pozwolicie, że będziemy do tego brandu wracać, bo ich historia jest wyjątkowo ciekawa.
_d9i8828
Krótkie spodnie. Bardzo krótkie. Dsquared. Niestety ten brand kojarzy mi się z piłkarzami, co nie jest raczej dobrą referencją, ale…Każdy z nas ma przecież niezrozumiałe słabości. I o tym również napiszę w innym akapicie, bo jest to powiedziałbym u mnie zjawisko wręcz psychologicze. Czy łączy się to z trudną relacją z ojcem, z obywatelstwem kanadyjskim, które posiadam czy ze wspomnieniem na transmisję igrzysk w Calgary, które były pierwszą świadomie oglądaną przeze mnie imprezą sportową. Kolor granatowy. Wzór: białe liście klonu.
Tak. Wiem. W poprzednim naszym poście były takie spodnie. Tak wiem. To pokłosie tego „zjawiska psychologicznego” Podobają mi się długie, to kupię i te krótkie.
Czas na buty. Jedna z tych ikon mody którym można wybaczyć wszystko. Jedna z tych, która akurat na streetwear miała wpływ ogromny. Królowa. Dla kultury w ogóle postać bezcenna. Ladies and Gentleman. Przed Państwem Dame Vivienne Isabelle Westwood. Troszkę na uboczu, ale jest i nie dała się zamknąć do szafy jak Bernard Hanaoka*.
Na uboczu, ale jednak jest i wielu czerpie z niej dalej inspiracje. Mam masę szacunku do niej za rewolucje. Za szczery bunt przy którym zabawy Lady Gagi w mięsne suknie to nic nie warte głupotki. XXI wiek, a Zjednoczone Królestwo w latach 60’tych, to zupełnie dwa różne światy.
Dość.
Buty.
Pomarańczowe.
Z trupią czachą, ale co najważniejsze, ekologiczne.
„Using carefully selected processes and materials, this stylish pair has been crafted from 60% renewable sources with a view to reduce the impact that their production cycle has on the environment. „
Nie wiem jak wy, ale ja się poczułem lepiej. Nosząc te buty nie muszę już robić prania w orzechach zamiast proszku.
Koledzy reagują różnie, ale ja się jaram bardzo. Są gumowe. I tak. Wiem o czym myślicie. Po ich zdjęciu nie wywołuję kontrowersji w towarzystwie. Jest ok.
Zaskakujące jest również to, że są wygodne. Polecam.
a1

Koniec. Kropka. Koniec ze mną. Przejdźmy do Pana Rejenta, który się NIE ubrał. To coś więcej niż ubranie. To mistyczne dzieło sztuki. Eklektyzm.

Skrzyżowanie poglądów Janusza Korwina Mikke i Zandberga z Razem. Ostrych scen z udziałem Rocco z powieścią Katarasińskiej. Porsche Cayenne z instalacją gazową to nic w porównaniu z tym co odpi… przepraszam. Z tym co zrobił ze swoim image Michał.
Zaczynamy od góry. Od głowy czyli okularów. Illesteva. Brand, który powstał w 2010 roku i istotny wpływ na ich popularyzacje miała wspomniana wcześniej Lady Gaga. Za inicjatywą stoi dwóch młodych mężczyzn z Nowego Jorku Daniel Silberman i Jus Ske. Dla fanów jakości ważne jest to, że okulary są wykonywane ręcznie. W Niemczech i Włoszech.
a3
Tutaj zaczynają się schody. Kolejny krok w eklektyczną otchłań. Koszula. Pablo Escobar i Rudi Szubert dają okejkę.
Nie można wiedzieć wszystkiego. Wpisałem Hilo Hattie w google. I co? Wiedziałem, że Michaś byle jakiej koszuli nie kupi. Zawsze za brandem, który ma na sobie stoi albo karzeł albo wariat albo przedziwna historia.
Hilo Hattie to Clarissa „Clara” Haili. Piosenkarka z Hawajów, która jest tym czym dla nas Krzysztof Krawczyk. Różnica jest taka, że żaden wariat nie kupił praw do jego nazwiska i nie produkuje ciuchów nim sygnowanych. Hilo Hattie to nie tylko koszule. To taka Cepelia, która wypuszcza gadżety związane z Hawajami. Na stronie www możecie kupić na przykład bombki na choinkę czy suszone owoce.
a2
Wracając do Pana Krzysztofa koszula „Trubadur” byłaby zapewne sztosem.
Spodnie. W tym wypadku górę wzięła idea DIY. Syndrom to marka, którą wymyślił…Pan Michał. Tak właśnie.
SYNDROM SUPERIOR FRIENDS. Powrót do początków polskiego streetwearu.
Czas na buty. O tym wspomniałem na początku. Nie wyglądają, a jednak.
Butów VISVIM kupiłem w życiu dwie pary. Jedne sprzedałem, bo to towar bardzo chodliwy. Drugie mam, ale zakładam raz do roku. Nie pasują do niczego, ale jest w nich coś fascynującego. Ja jako człowiek uzależniony od zakupów kupowanie VISVIM uważam za skrajnie absurdalne. Nie wyglądają, a są drogie jak piorun i trudne do dostania. I jest w posiadaniu ich jednak coś sexy. Coś co sprawia, że te 30 centymetrów nad chodnikiem się poruszasz.
VISVIM to Hiroki Nakamura. Ciekawy typ. Facet po 8 latach pracy u Burtona założył swoją firmę produkującą buty w 2000 roku. Mieszka na Alasce. Inspiruję się naturą i życiem rodzinnym. Najpopularniejszy ich model nazywa się FBT. Oglądaliście Ostatniego Mohikanina? Pokahontas? Nic więcej nie powiem. Dlatego właśnie zakładam je raz do roku.
Visvim oprócz tego, że robi buty szyje też ciekawą odzież idealną zarówno do wycinki lasu jak i wyjście do modnego klubu. Tak czy siak marka z fajną historią. Japończyk, Alaska i Pan Rejent. Jakie piękne połączenie.
Michał ma na sobie model, którego nazwy nie znam. Kupiony oczywiście w Tokyo. Jeżeli chcecie obejrzeć (nad kupowaniem warto się poważnie zastanowić) najbliżej macie do Berlina. Sklep nazywa się Firmament. Berlin to jednak zupełnie inna historia…

Do zobaczenia.

*Bernard Hanaoka – Polski projektant mody. Syn Japończyka. Przyjechał do Polski z ojczymem, który był Polakiem. Mama Pana Bernarda miała korzenie niemiecko -włoskie. Autor ubolewa, bo Pan Bernard zniknął, a w latach 90’tych był stałym ekspertem od mody w polskiej telewizji. Autor na samą myśl się wzrusza i wypatruję wieści o powrocie Hanaoki do mainstreemu. W szaroburej rzeczywistości telewizyjnej Pan Hanaoka wyróżniał się drzewiej wszystkim. 
zdjęcia: Asia Typek http://instagram.com/asiatypek

Rejent
koszula: HILO  HATTIE – http://www.hilohattie.com
spodnie: SYNDROM SUPERIOR FRIENDS – http://www.syndrom.pl
buty: VISVIM – http://Shop.visvim.tv

Kędzierski
koszulka: ACNE STUDIOS – http://Acnestudios.com
krótkie spodnie: DSQUARED2 – http://www.dsquared2.com
buty: VIVIENNE  WESTWOOD  – http://www.viviennewestwood.com
okulary: MYKITA x MAISON MARGIELA – http://mykita.com

Dodaj komentarz